acb248b36558bf5f30a359fe17c9e21d.html Opowieści blondynki, prosto z podróży

Uwaga! To jest wersja archiwalna serwisu!

Aktualne wiadomości znajdziesz tutaj: www.wadowice24.pl

wadowice 24.pl

Rozmiar tekstu
  • Powiększ czcionkę
  • Przywróć standardową
  • Pomniejsz czcionkę

Opowieści blondynki, prosto z podróży

Email Drukuj
Znana dziennikarka radiowa i podróżniczka Beata Pawlikowska spędziła prawie dwie godziny na opowiadaniu zgromadzonym tłumom w Wadowicach o swoich wyprawach, godzinę na podpisywaniu autografów owym słuchającym, pół godziny na pozowaniu z nimi do zdjęć - pisze o spotkaniu z podróżniczką Anna Matlak.

Porwana przez Masajów
Po takim maratonie nie pokazała nawet cienia zmęczenia. Ale czy spotkanie z fanami może być trudne dla kogoś, kto był porwany przez Masajów, spał na czterdziestopięciometrowym drzewie, wspinał się na wulkan oraz jadł pieczone świerszcze, larwy i mrówki, które gryzły w język?

Te ostatnie smakowały ponoć jak bekonowe chipsy. Ów wulkan natomiast przyprawił ją o chorobę wysokościową, która objawia się niewyobrażalnym bólem i zawrotami głowy, oraz w rezultacie miłością do gór.

I właśnie tą opowieścią podróżniczka rozpoczęła spotkanie (29.05) Wadowickim Domu Kultury, któremu przecież bliżej do gór, niż do jej rodzinnego Koszalina.

Rozmowę ze mną natomiast zaczęła od spraw przyziemnych, próby podjęcia studiów na kierunku anglistyka i swoich pierwszych kroków w radiu.

Przygoda z Radiem Koszalin
"Gdy szłam na studia, wydawało mi się, że to będzie mistyczne przeżycie, że zacznę się tam rozwijać intelektualnie i w każdym innym sensie. A okazało się, że to jest kolejna szkoła, w której każą mi uczyć się na pamięć rzeczy, które mnie kompletnie nie interesują i nie są mi do niczego przydatne. Zrezygnowałam po dwóch miesiącach" - mówi Pawlikowska.

"Ale ponieważ angielski znałam dobrze, pewnego dnia podczas wakacji zadzwoniłam do Radia Koszalin i powiedziałam, że mam dużo wolnego czasu, więc mogłabym coś zrobić, może kurs języka angielskiego? Napisałam radiowy kurs i chociaż nie chciałam żadnego honorarium, dostałam wypłatę. I zaproponowano mi, żebym prowadziła własną audycję"- opowiada.

Beata Pawlikowska pracowała kilka lat właśnie po to, by wyruszyć w swoją pierwszą podróż. Teraz, wyjeżdżając w każdą kolejną, jak sama mówi, nie wie czy wróci. Zdarza się jej podróżować samej, jak na przykład w przypadku miesięcznej wyprawy do Meksyku i Gwatemali.

Czas na Alaskę i Chiny
"Byłam tam w przeróżnych miejscach, również bardzo niebezpiecznych. Ale mam zaufanie do siły wyższej, i niezależnie od tego, jaką nazwą będziemy się w tym wypadku posługiwać, wierzę w istnienie dobrej mocy czuwającej nad ludźmi. I zawsze wierzę, że pozwoli mi wrócić bezpiecznie. Czasem organizowane są wyprawy, na które zapisać może się każdy z nas" - zaznacza.

Nigdy przed wyjazdem nie wie, z kim tym razem się spotka. Współpodróżników poznaje dopiero w samolocie. Zafascynowana opowiadała o tym, że kompletnie nieznani sobie ludzie już po kilku dniach stają się największymi przyjaciółmi.

Spotkanie w WCK miało formę interaktywną. Każdy, kto chciał, mógł zadać pytanie. Odważyło się niewielu. Pan siedzący za mną koniecznie chciał wiedzieć, gdzie Beata Pawlikowska chciałaby jeszcze dotrzeć. Chiny i Alaska - padła odpowiedź. Ktoś zapytał też o codzienny ekwipunek. Zapytana opowiedziała w szczegółach o zawartości swojej torebki. Oprócz zestawu standardowego (mp3, palmtop, dokumenty, błyszczyk) znalazło się też wiosło.

To stanowiło punkt wyjścia do kolejnej historii, jak to kiedyś otrzymała wiosło z życzeniami, by zawsze płynęła w dobrym kierunku. Teraz kolekcjonuje wiosła i trzyma je w domu rozwieszone na ścianach. Nie można zaprzeczyć, że człowiek, który poznał mnóstwo ludzi z przeróżnych kultur i słyszał o niezliczonej ilości wierzeń, przesądów, musi być niesamowicie otwarty i tolerancyjny.

Czasem trzeba gdzieś wyjechać
Moja rozmówczyni ujęła to tak, że choć trudno zrozumieć coś, czego się nie zna, należy to szanować, bo inni ludzie mają prawo do swoich zwyczajów. Zapytałam też o ludzi, którzy nie mogą być nawet pewni, że ich dom przetrwa kilka kolejnych dni, czy nie zostanie zmieciony z powierzchni ziemi.

>>>Czy wtedy stres jest ogromny?
Beata Pawlikowska: "Nie, tam nie istnieje pojęcie stresu. Bo stres to taki bliżej nieokreślony lęk, że stanie się coś strasznego - krach na giełdzie, utrata pracy, wypadek. Takie rzeczy zdarzają się w naszej cywilizacji, cywilizacji wielkich miast. Ludzie stresują się w ogóle tym, że żyją. A w wioskach indiańskich, w dżungli, albo masajskich, na sawannie, nie ma takiego stresu. Czasem pojawia się strach przed konkretnych zagrożeniem – lwem, jaguarem, ciemnością. Ale to jest zdrowy strach, który pozwala przygotować się do przezwyciężenia jakiejś trudnej sytuacji. Moim zdaniem każda daleka podróż pozwala uwolnić się od stresu i daje zupełnie inne spojrzenie na to, co dzieję się tutaj w Polsce. Człowiek musi od czasu do czasu wyjechać gdzieś dalej i spojrzeć na swoje życie z perspektywy.

>>>Czy uważa się Pani za patriotkę?
Beata Pawlikowska: Tak. Nie dlatego, że my jesteśmy fajniejsi od innych, bo wygraliśmy wojnę, a ktoś przegrał. Nie popieram walki o swoją ziemię i zabijania innych ludzi dla kawałka lądu. Ale jestem patriotką w takim sensie, że bardzo lubię Polskę, a im bardziej ją znam, tym bardziej ją lubię. Im bardziej daleko od niej wyjeżdżam, tym bardziej Polska mi się podoba.

Anna Matlak
NAPISZ DO NAS: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Komentarze (0)add
Redakcja serwisu Wadowice24.pl nie odpowiada za komentarze zamieszczone pod artykułami i nie utożsamia się z ich treścią. Jednocześnie podkreślamy, iż nie jest to miejsce dla poniżania mieszkańców, wierzących, w tym katolików i innych, oraz sączenia jadu przez osoby nienawidzące Wadowic i wszystkiego, co jest z naszym miastem związane. Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób.
Artykuł archiwalny. Komentarze zostały zablokowane

busy
 

}} Sonda na czasie

Lato w Wadowicach...
 

}} Polecamy oferty

 

Depilacja laserowa w Magia Spa – NOWY SEZON

Depilacja laserowa to absolutny hit ostatnich lat w dziedzinie kosmetyki. Spektakularne efekty jakie można osiągnąć przyciągają do sal...

 

Ostatnie dni wyprzedaży obuwia w Sklepie Fabrycznym Domeno

Zapraszamy na wyprzedaż kolekcji wiosna- lato 2014. Ostatnie dni wyprzedaży w sklepie przyfabrycznym Domeno w Kalwarii Zebrzydowskiej. W o...

 

Laserowe zamykanie naczynek: Hit czy kit?

Kłopotliwa cera naczynkowa, otwierające się naczynka a także nieustannie występujące rumieńce to problem wielu osób. Zwalczając go...

 

Bezpłatny wstęp na Mistrzostwa Polski w noszeniu żon

16 sierpnia w Inwałdzie obok Parku Miniatur Świat Marzeń odbędą się I Mistrzostwa Polski w Noszeniu Żon. Wydarzenie niecodzienne i o...

}} Filmy

Sprawdź nas:
Oferty domów w Wadowicach
duży wybór, najnowsze propozycje, atrakcyjne lokalizacje

}} Komentarze

Piłkarska środa. Spotkanie Iskry odwołane
Iskra wygrala z Libiazem 1:0
Czas na zmiany! Wadowice24.pl przeprowadzają się do Gravelines
Nie zniknie - żebyś wiedział - to dla takich jak ty zeby nie klikali jak powaleni po 30 razy tego samego komentarza tylko dlatego że jego opcja polityczna twierdzi inaczej.
Drobniak show. Skawa grała pięknie, ale ...
Sensacja Cracovia tylko remisuje z Halniakiem niewiarygodne ale cuda sie zdarzaja,Jutrzenka 2-0 Karpaty,Swit 0-1 Niwa,Garbarz 0-1 Proszowianka,.wie ktos jak Iskra-Libiaz?
Kolejny wypadek busa. Trzy osoby ranne zabrano do szpitala
Wyrazy współczucia.
Kolejny wypadek busa. Trzy osoby ranne zabrano do szpitala
jaki portal taki redaktor....
Ale twardziel! Piotrek z medalem Mistrzostw Polski
Szczere gratulacje !
Ale twardziel! Piotrek z medalem Mistrzostw Polski
Żeby się w błocie paplac .... Tys mi sport , toc na wsi to się świnie w błocie taplaja. W szachy by se pograł jakby mądry był