4242e919fd6263a2d08b05c555bfd8b0.html Jest most, ale jakby go nie było

Jest most, ale jakby go nie było

Czwartek, 08. Grudzień 2011 11:12
Drukuj
Po tym moście teoretycznie jeździć nie wolno, ale kierowcy mają w nosie zakazy. Zresztą trudno im się dziwić. Obiecywano, że przeprawa  będzie czynna od końca listopada. Kierowcy uwierzyli i teraz płacą z własnej kieszeni za łamanie przepisów.



Oto Polska właśnie. Most na granicy Kleczy Dolnej, Rokowa i wadowickiego Zaskawia budzi ostatnio sporo emocji. Wszystko przez nieporozumienie. Niby jest, ale jakby go nie było.

Starostwo Powiatowe słusznie zamówiło remont zrujnowanej przeprawy przez Kleczankę. Przebudowa rozpoczęła się w sierpniu i miała zakończyć się dokładnie 30 listopada. Firma, która realizowała remont na zamówienie starostwa za 2,7 mln zł - Drog-Bud Franciszka Fryca, na pierwszy rzut oka uwinęła się z robotą sprawnie i szybko. Tylko pochwalić, na długo przed 30 listopada most lśnił nowością.

Od trzech tygodni jeżdżą po nim kierowcy. Ale tak naprawdę łamią przy tym prawo, bo teoretycznie po moście jeździć nie wolno, o czym informują skrupulatnie dwa znaki zakazu ruchu.
Po moście jeździłem przez ostatnie dwa tygodnie. Od poniedziałku stoi tam policja. Jeszcze w takim miejscu, żeby nie było jej widać, zaraz za krzakami. Ukarała mandatem między innymi dostawcę pizzy, który właśnie do mnie jechał - informuje nas Łukasz, jeden z Internautów, którego sytuacja z mostem w Kleczy trochę już irytuje.
Przeprawa przez Kleczankę to nie byle jaka kładka. Dla mieszkańców Wysokiej, Babicy, Rokowa i wielu jeszcze innych stanowi ważny skrót w codziennej drodze do domu i pracy. Alternatywą jest objazd w kierunku Kleczy Dolnej na drogę krajową przez Kopiec, co znacznie wydłuża trasę.
Sprawa warta jest śmiechu. Most gotowy jest od początku listopada i nikomu nie chce się ruszyć i go odebrać, a policjanci wlepiają mandaty - dodaje nasz Internauta.
W środę wieczorem (7.12) tylko w ciągu pół godziny przez przeprawę na Kleczance przejechało ok. 50 samochodów. Wszyscy złamali zakazy, wszyscy uważają, że można po nim jeździć. Na ich szczęście w tym czasie policji nie było.

Kilka miesięcy temu starosta Jacek Jończyk zapowiadał, że most będzie gotowy na 30 listopada. Teraz jest bardziej ostrożny w słowach. Na ostatniej sesji Rady Powiatu pytany przez radnych, o co chodzi z tym mostem, wyjaśniał, że co prawda prace się zakończyły, ale procedury odbioru trwają.
Po odbiorze most natychmiast zostanie dopuszczony do ruchu - informował radnych starosta Jacek Jończyk.
Ale kiedy to nastąpi, tego niestety starostwo nie potrafi w tej chwili powiedzieć. Może jeszcze przed świętami, a może już po Nowym Roku. Zresztą starostwo też ma uwiązane ręce procedurami, tym razem Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, który opinii szybko działającego urzędu nigdy nie miał. Wiadomo bowiem, że w PINB sprawa musi się odleżeć.

Podobnie zresztą jest z innym mostem starostwa, który niedawno zamykano na czas remontu. W Witanowicach właśnie zakończyła się przebudowa odcinka drogi w kierunku Brzeźnicy i tak jak w Kleczy Dolnej nie ma jeszcze odbioru wykonanych prac, ale tym razem to starostwo  ma sporo zastrzeżeń do wykonawcy.

Mimo tego w Witanowicach kierowcy jeżdżą bez przeszkód drogą i nie muszą się stresować zakazami ruchu, a dostarczyciele pizzy nie są karani przez policjantów mandatami. Ten sam powiat, dwa różne mosty, taka sama historia z remontem, a dwa różne rozwiązania.

(mp)
NAPISZ DO NAS: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.