8f4d893bb046e6f463b8cd6686950cdc.html Mateusz Klinowski znów przegrał w sądzie. Dziennikarz napisał o nim prawdę

Mateusz Klinowski znów przegrał w sądzie. Dziennikarz napisał o nim prawdę

Poniedziałek, 25. Luty 2013 18:05
Drukuj
Radny Mateusz Klinowski przegrał w Sądzie Okręgowym w Krakowie apelację w procesie z redakcją Wadowice24.pl. Sąd nie doszukał się znamion przestępstwa zniesławienia, co więcej podkreślił, że dziennikarz napisał prawdę. Teraz Klinowski będzie musiał zapłacić.


Aktualizacja (25.02)

To koniec boju w procesie z artykułu 212 kodeksu karnego, który wytoczył dziennikarzowi Wadowice24.pl radny Mateusz Klinowski. W poniedziałek (25.02) Sąd Apelacyjny w Krakowie oddalił apelację Klinowskiego na postanowienie sądu niższej instancji. Dodatkowo Klinowski musi opłacić koszty postępowania sądowego oraz ma zwrócić koszty pełnomocnika oskarżonego. Ma na to siedem dni. Decyzja sądu jest już prawomocna.

W listopadzie zeszłego roku Sąd Rejonowy dla Krakowa - Śródmieścia umorzył postępowania w sprawie zniesławienia  Mateusza Klinowskiego w artykule opublikowanym na portalu Wadowice24.pl.

Przypomnijmy. Radny z Wadowic i doktor prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim Mateusz Klinowski poszedł do sądu z prywatnym aktem oskarżenia przeciwko Marcinowi Płaszczycy, autorowi artykułu "Odnalazło się 100 tys. zł Klinowskiego". Artykuł ukazał się w styczniu 2012 roku na portalu Wadowice24.pl.

W publikacji dziennikarz ujawnił, że Klinowski nie wpisał dwukrotnie do swojego oświadczenia majątkowego pożyczki 100 tys. złotych, jaką uzyskał od znanego krakowskiego prawnika i profesora uniwersyteckiego. Do ujawnienia takiej pożyczki w oświadczeniu Klinowski był bezwzględnie zobowiązany przepisami prawa. Jak dowodził autor artykułu, radny uczynił to w uzupełnienia oświadczenia majątkowego, do którego zobowiązał go Naczelnik Urzędu Skarbowego w Wadowicach.

Ujawniona przez redaktora  Wadowice24.pl historia z pożyczką radnego stała szybko głośna w całym mieście, a o sprawie pisała również prasa regionalna. Natomiast lokalne media w Wadowicach nabrały wody w usta.
Wydawałoby się, że tropiciel afer, spisków i nieprawidłowości sam powinien być czysty jak łza i nie powinien niczego ukrywać. A tu mamy taki klops! Naczelnik Urzędu Skarbowego w Wadowicach przypomniał radnemu, by poprawnie uzupełnił formularz, jakim jest oświadczenie majątkowe. Klinowski miał z tym problem dwukrotnie - pisał w styczniu 2012 roku w swoim artykule dziennikarz.
W akcie oskarżenia Mateusz Klinowski udowadniał, że autor artykułu zarzucił mu:
Postępowanie niezgodne z prawem, w tym popełnienie przestępstwa polegającego na złożeniu fałszywego oświadczenia majątkowego, co wywołać miało reakcję Urzędu Skarbowego, a następnie w tekście p.t. "Jak Mateusz Klinowski tropił układ" opublikowanym dnia 25 czerwca 2012 roku powtórzył te same zarzuty, czym poniżył go w opinii publicznej i naraził na utratę zaufania potrzebnego dla pełnienia stanowiska radnego, wykładowcy uniwersyteckiego oraz dziennikarza obywatelskiego, tj. czyn z art 212 p. 2 k.k.
Klinowski żądał uznania autora za winnego i wymierzenia mu kary grzywny oraz orzeczenia zapłaty nawiązki 20 000 złotych. Oskarżając dziennikarza złożył w sądzie wydruki artykułu oraz inne dokumenty. Mateusz Klinowski wezwał też na świadka radnego Henryka Odrozka, który miał potwierdzić tezy zawarte w oskarżeniu.

Już na pierwszym posiedzeniu sąd przyjął do rozpoznania wniosek adwokata Marcina Płaszczycy o umorzeniu oskarżenia w całości ze względu na to, że artykuł w żaden sposób nie zniesławiał radnego, a co więcej autor nigdy nie oskarżał radnego o czyny, które mogłyby doktora prawa "poniżyć w opinii publicznej".

Sąd przychylił się do wniosku obrony i uznał, że istotnie artykuł na portalu Wadowice24.pl nie nosi w żaden sposób znamion przestępstwa zniesławienia. W uzasadnieniu ustnym sędzia podkreślił, że dziennikarz napisał prawdę o kłopotach radnego z oświadczeniami majątkowymi, a ten kto podnosi zarzut prawdziwy w środkach masowego przekazu nie ponosi odpowiedzialności karnej za zniesławienie.

Sąd podkreślił ponadto, że język, jakiego użył autor publikacji, można co prawda uznać za ironiczny, ale nie jest on zniesławiający, a ponadto ironia to akurat cecha przynależna prasie, która zmuszona jest w dzisiejszych czasach używać tego typu zabiegów, by nie nudzić czytelników i aby zainteresować ich swoimi publikacjami. Ponadto sąd uznał, że skoro dziennikarz napisał prawdę o polityku i radnym to należy wnosić, że występował w społecznie uzasadnionym interesie.

Tak więc rzetelny i prawdziwy artykuł o kłopotach radnego z wypełnieniem oświadczeń majątkowych i niewpisaniem w nich przez Mateusza Klinowskiego 100 tysięcy złotych pożyczki od krakowskiego profesora w żaden sposób nie stanowił przestępstwa z artykułu 212 kodeksu karnego.

Przypomnijmy, że artykuł 212 kodeksu karnego to słynne przestępstwo zniesławienia, które często politycy wykorzystują w walce z dziennikarzami w Polsce. Przeciwko takiemu karaniu dziennikarzy ostro opowiadają się Helsinska Fundacja Praw Człowieka, Izba Wydawców Prasy oraz Stowarzyszenie Wydawców Gazet Lokalnych, które zapoczątkowały swego czasu  kampanię dekryminalizacji zniesławienia.

Stowarzyszenia podnoszą, że wykorzystywanie art. 212 k.k. do ścigania dziennikarzy w polskich sądach prowadzi do ograniczenia wolności słowa. Co ciekawe przeciwko art. 212 kk swego czasu występował też radny Mateusz Klinowski nazywając ten przepis karny "złem samym w sobie".
Warta podkreślenia jest analogia, jaką dostrzegam pomiędzy art. 212 k.k., a art. 62 Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Mechanizm wprowadzania i utrzymywania w mocy tych przepisów jest podobny – używanie środków odurzających powszechnieje, pomysłów na przeciwdziałanie nie ma, więc jak świętych murów Częstochowy bronimy karalności posiadania narkotyków, w nadziei, że to rozwiąże problem. W rzeczywistości, to problem tworzy. Ale politycy są zbyt niedouczeni i zwyczajnie za mało inteligentni, by w swej większości skojarzyć te fakty. W następstwie tego, w Polsce karzemy ludzi de facto za mówienie rzeczy niewygodnych (dla polityków i innych wpływowych osób) i za spożywanie narkotyków. To oczywiście totalitaryzm rodem bliskowschodniej satrapii. Szkopuł w tym, że mało kto w ogóle to dostrzega - pisał kilka miesięcy temu na swoim blogu Mateusz Klinowski.
Wobec tak jasnej krytyki artykułu 212 k.k. tym bardziej dziwi obecna postawa radnego i doktora prawa, gdy za prawdziwy artykuł ścigał dziennikarza po sądach.

Wygrana w sądzie redaktora Wadowice24.pl to bolesna porażka dla Mateusza Klinowksiego, który od dłuższego czasu z dużym uporem tropi wydumane afery, przestępstwa, spiski i łamanie prawa.  Jak widać na tym przykładzie, tam gdzie Klinowski widział przestępstwo, żadnego przestępstwa nie było. Wygląda na to, że oprócz kłopotów finasowych, bowiem za naukę w sądzie trzeba będzie zapłacić, radnego mogą czekać jeszcze kłopoty z jego wiarygodnością jako polityka, jeśli nadal będzie wysuwał fałszywe oskarżenia. 
(Kp)
Aktualizacja (25.02)

NAPISZ DO NAS: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.