Tak protestowali wkurzeni kierowcy

Sobota, 28. Styczeń 2012 12:05
Drukuj
W Wadowicach, tak jak w innych miastach w Polsce, kierowcy protestowali przeciwko zbyt wysokim cenom paliw. Blisko sto samochód wyjechało o jednym czasie na ul. Piłsudskiego i zablokowało obwodnicę. Na stacji benzynowej kierowcy tankowali za grosze.



Highslide JS Highslide JS Highslide JS Highslide JS Highslide JS
Highslide JS Skrzyknęli się przez Internet i ruszyli w trasę. Blisko sto samochodów z Wadowic i okolic wzięło udział w zapowiadanym od kilku dni proteście przeciwko zbyt wysokim cenom paliw, a także byli i tacy, którzy protestowali przeciwko zmowie cenowej stacji paliw.

W sobotę (28.1) o godz. 10 kierowcy wyjechali na wadowicką obwodnicę i przez ponad pół godziny jeździli od ronda przy moście na Skawie, aż do ronda przy ul. Batorego z prędkością 20 km na godzinę. Do akcji przystąpiło blisko 100 samochodów i ponad dwieście osób - kierowców i ich pasażerów.
Nie spodziewaliśmy się takiego odzewu. Ale cóż się dziwić. Ceny paliw w Polsce są zbyt wysokie w stosunku do zarobków i kierowcy są tym faktem coraz bardziej wkurzeni. Podobnie jak w innych miastach postanowiliśmy tym happeningiem wyrazić swoje oburzenie - mówi nam Marcin Woźniak, który wraz Piotrem Karamańskim zorganizowali internetową akcję zwołania kierowców na protest.
Organizatorzy tłumaczyli, że protest jest koniecznością ponieważ opinia publiczna musi usłyszeć - że niezależnie od liczby kierowców, którzy wezmą udział w proteście - niezadowolonych jest znacznie więcej.

Highslide JS Ich działanie spowodowało, że w sobotę przed południem ruch na obwodnicy wyraźnie zwolnił, a na odcinku czterech kilometrów ul. Piłsudskiego zrobiły się korki, jakich Wadowice dawno nie widziały. Nie tylko zresztą tam.

W efekcie zakorkowana były również inne ulice, dojazdowe do obwodnicy. Protestujących obserwowały patrole policji, ale kierowcy jeździli drogą zgodnie z przepisami i nie doszło do żadnych niebezpiecznych zdarzeń.
Nie mieszam się do polityki i nie chodzę do wyborów, ale to, co się ostatnio dzieje w naszym kraju denerwuje mnie coraz bardziej, dlatego postanowiłem się przyłączyć - mówi Andrzej, który do Wadowic na protest przyjechał z Suchej Beskidzkiej.
Highslide JSWadowicki happening zakończył się na stacji BP przy ul. Lwowskiej. Tutaj było bardziej gorąco, bo pracownicy stacji nie byli na taki obrót przypadków przygotowani. Protestujący na stacji tankowali benzynę i ropę za symboliczne grosze.
Udało mi się zatankować za 24 grosze i chyba mniej już się nie da. Spróbuję jeszcze raz - mówi Jacek z Wadowic, któremu przy drugim podejsciu udało się zaliczyć wynik na liczniku dystrybutora 0,23 gr.
W kasach BP kierowcy prosili o faktury, rachunki oraz dokonywali kolejnych drobnych zakupów paliwa za grosze. Na stacji zrobił się tłok, a zwykli klienci wydawali się być zdezorientowani tym, co się działo przy dystrybutorach.

Highslide JSDoszło nawet do incydentu. Jeden ze zdenerwowanych klientów chciał szybko odjechać z zablokowanej stacji i najechał pechowo kołem na nogę stojącego przy wyjeździe dziecka. Na szczęście chłopcu nic się nie stało.

Dodajmy, że wadowicki protest należał do jednych z większych w Polsce. W Poznaniu w proteście wzięło udział 50 samochodów, w Szczecinie 80, w Gdańsku kilkanaście samochodów zablokowało ruch na stacjach paliwowych.



(mp)

Aktualizacja (28.1)
NAPISZ DO NAS: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.