Trzy minuty, które wstrząsnęły Skawą

Wtorek, 25. Luty 2014 10:36
Drukuj
Koszykarze Skawy nie znajdą się w czwórce, która powalczy o awans do II ligi. W przedostatnim meczu ligowym wadowiczanie polegli z Politechniką Krakowską, choć na trzy minuty przed końcem prowadzili siedmioma punktami. Później jednak sprawy w swoje ręce wzięli … sędziowie.


Politechnika Krakowska 75:71 (21:17, 19:17, 10:24, 25:13) Skawa Wadowice
Skawa:
Zarzycki (1), Świerkosz (4), Jędrzejowski (1), Macięga (5), Skrok (13), Bibrzycki (12), Mamcarczyk (35)


Przed początkiem tego spotkania koszykarze Skawy mieli jeszcze iluzoryczne szanse na awans do pierwszej czwórki, która między sobą roztryśnie losy awansu do II ligi. Aby zachować nadzieje na taki sukces, musiały jednak zostać spełnione dwa warunki. Skawa musiała ograć na wyjeździe pewną awansu do czwórki Politechnikę Krakowską, a w tym samym czasie Regis Wieliczka musiał pokonać na wyjeździe Unię Tarnów, która miała nad wadowiczanami dwa punkty przewagi.

Niestety, żaden z tych warunków nie został spełniony. Unia niespodziewanie wygrała z liderującym w tabeli Regisem, z kolei Skawa poległa w Krakowie, choć do końca walczyła o zwycięstwo. Pierwsze dwie kwarty tego meczu padły łupem gospodarzy, którzy na półmetku prowadzili sześcioma punktami. Po zmianie stron nasi koszykarze zabrali się jednak ostro do roboty i błyskawicznie zniwelowali straty, wychodząc po trzeciej kwarcie na sześciopunktowe prowadzenie.

Highslide JSNa początku ostatniej odsłony spotkania wadowiczanie podwyższyli jeszcze swoją przewagę, a na trzy minuty przed końcem meczu prowadzili z Politechniką siedmioma punktami. Niespodziewana wygrana naszego zespołu była o krok, niestety jednak wtedy w rolę głównych bohaterów tego widowiska wcielili się sędziowie…  Jak relacjonuje nam trener Kunowski, arbitrzy doszukiwali się niezrozumiałych przewinień w szeregach w Skawy, z kolei faule gospodarze były niezauważalne.

Politechnika objęła prowadzenie 72:71, ale na trzy sekundy przed końcem Skawa miała wszystko w swoich rękach. A konkretnie Konrad Mamcarczyk, który wszedł z piłką pod kosz i tuż przed rzutem został ostro zaatakowany, ale sędziowie pozostali niewzruszeni. Piłkę przejęli gospodarze, którzy błyskawicznie zostali zaatakowani, wykorzystując jeden z dwóch rzutów wolnych, a zaraz później dorzucając jeszcze dwa punkty.
Zagraliśmy naprawdę bardzo dobry mecz. Jestem daleki od krytykowania pracy sędziów, ale tym razem naprawdę mieli słaby dzień. Kiedy w czwartej kwarcie prowadziliśmy już różnicą 10 punktów, rozpoczęli towarzyskie gwizdki, a kiedy rywale prali nas pod koszem, gwizdek milczał – wyznaje nam trener Skawy, Adam Kunowski.
Na jedną kolejkę przed końcem sezonu Skawa zajmuje szóste miejsce z dorobkiem 17 punktów. W ostatnim meczu wadowiczanie zagrają u siebie z pewną już awansu do pierwszej czwórki Unią Tarnów. To spotkanie w niedzielę (9.03) o godzinie 17.00 w hali w „czwórce”.

(tm)
NAPISZ DO NAS: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.