67d993224a8857d33923584bab9ab9b8.html Trujemy się pyłem w Wadowicach

Trujemy się pyłem w Wadowicach

Piątek, 13. Luty 2009 17:40
Drukuj
Przez dwa miesiące w roku oddychamy w Wadowicach pyłem - wynika z raportu Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Od tego chorujemy na zapalenia dróg oddechowych, astmę i raka.



Nie jest dobrze. Rok po konferencji w Wadowicach o czystym powietrzu i wodzie sytuacja wcale nie poprawiła się na lepsze. Nadal trujemy się pyłem zawieszonym (PM10). Tym bardziej teraz w okresie grzewczym w Wadowicach mamy do czynienia z dużym stężeniem pyłu zawieszonego w powietrzu. Nie trzeba zresztą żadnych raportów, wystarczy wieczorem przejść się przez miasto. Dymy z kominów osiadają nad miastem. To widać i czuć.

Ale jak wynika z ostatniego raportu Wojewódzkiego Inspektoratu Ochorny Środowiska, tylko 12 grudnia 2008 podczas pomiaru czystości powietrza w Wadowicach stwierdzono obecność 326 jednostek PM10 na metr sześcienny. Poziom alarmowy wynosi 200 jednostek, a tak zwany dopuszczalny 50. W ciągu zeszłego roku dokładnie przez 63 dni wadowiczanie oddychali powietrzem, gdzie znacznie przekroczona była dopuszczalna wartość pyłu zawieszonego. Tyle statystyki.

Możemy się jedynie pocieszać, że w takim Makowie Podhalańskim, Proszowicach, Nowym Sączu, Skawinie, czy nawet w Zakopanem mają o wiele gorzej. Jak informuje WIOŚ, pył zawieszony pochodzi z zanieczyszczeń komunikacyjnych, ale też poniekąd to produkt uboczny spalania w tradycyjnych piecach i kotłowniach.

Szczególnie jeśli do tych pieców wkładamy tani  groszek węglowy, pety, śmieci, czy nawet buty. Tak więc po prostu, im więcej groszku, śmieci i butów w piecach, tym więcej pyłu. I oczywiście więcej zachorowań.

Specjaliści alarmują. Pył zawieszony osadza się na ściankach pęcherzyków płucnych. Utrudnia oddychanie, powoduje podrażnienie naskórka, śluzówki, kaszel i katar, a w konsekwencji zapalenie górnych dróg oddechowych, choroby alergiczne, astmę, nowotwory. Grupą szczególnie narażoną na oddziaływanie pyłów są osoby starsze i małe dzieci.

O tym, że rośnie liczba alergików wśród małych dzieci w naszym mieście już od dawna przekonywali lekarze. Faktem też jest, że w okresie grzewczym, czyli zimą, wzrasta liczba małych pacjentów w przychodniach. Główne przypadłości to oczywiście choroby górnych dróg oddechowych. Do tej pory tych zjawisk w Wadowicach nikt nie łączył z pyłem zawieszonym. A szkoda, może czas zacząć?

W mieście nie ma kompleksowej poradni alergologicznej. Nie ma stałego programu monitoringu powietrza, nie ma opracowanych sposobów walki z trucicielami. W praktyce nikomu też nic nie grozi za zanieczyszczanie powietrza. Tak więc, Wadowice w walce z pyłem zawieszonym są zupełnie bezbronne.

(mp)
NAPISZ DO NAS: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.