Olimpia wygrała z Zawadką, ale przegrała ze … świniami

Poniedziałek, 18. Sierpień 2014 13:15
Drukuj
Olimpia jest w tym sezonie mocna i może wygrać z każdym. No, prawie z każdym, bo od kilku lat drużyna przegrywa z dzikami, które znowu zdewastowały murawę. Jedyną receptą na wygraną ze zwierzętami jest ich odstrzał albo ogrodzenie boiska, ale Olimpia nie ma pieniędzy.


To miał być piękny długi weekend dla piłkarzy Olimpii Chocznia. Podopieczni Marka Praciaka w piątek (15.08) przed południem zainaugurowali nowy sezon, rozbijając na początek rywala zza miedzy, Łysą Górę Zawadka 5:0. Było co świętować, ale niestety, humory zawodników i działaczy z Choczni popsuły dziki.

W nocy z soboty na niedzielę około pięciu dzików urządziło sobie zabawę na murawie Olimpii. Dzikie świnie ryły gdzie popadnie, dewastując boisko. Niestrudzony trener, piłkarz, działacz i gospodarz Olimpii Marek Praciak w niedzielę nazajutrz zabrał się na boisko i poświęcił całą niedzielę, aby naprawić wyrządzone przez zwierzęta szkody.
Z pomocą Kuby Woźniaka i działacza Mateusza Gawrońskiego pracowaliśmy cztery godziny, udeptaliśmy dziury i musimy to wszystko przejechać jeszcze walcem. Trzeba też poczekać, aż trawa w poniszczonych miejscach na nowo się odrodzi – mówi nam trener Praciak.
Highslide JS To jednak nie koniec problemów Olimpii. Ataki dzików mogą się przecież powtarzać, a gdy jeszcze zacznie padać deszcz i boisko będzie grząskie, skutki tych ataków mogą być o wiele poważniejsze.
Byliśmy już u leśników, aby przyszli i zapolowali na te dziki. Trzeba je odstrzelić, bo za duża populacja tych dzików jest w naszym regionie i niszczą co popadnie – wyznaje trener Olimpii.
Przypomnijmy, że to nie pierwsze ataki zwierząt na lokalne boiska. We wrześniu ubiegłego roku dziki urządziły sobie zabawę na boisku w Jaroszowicach, z kolei w 2010 roku zwierzęta kilkukrotnie dewastowały murawę w Choczni. Wtedy to postanowiono, że wokół obiektu powstanie ogrodzenie, ale z pomocą sołtysa ogrodzono tylko część obiektu, bo na resztę zabrakło pieniędzy.
Musimy ogrodzić w całości boisko. Dziki przedostają się od strony lasu i rzeki, gdzie nie ma żadnej siatki. Prosimy o pomoc ze strony Urzędu Miasta bądź innych instytucji, bo sami nie mamy środków. Potrzebujemy około 200 metrów siatki– apeluje Marek Praciak.
Jaki będzie finał całej akcji? Ataki dzików w naszym regionie powtarzają się w nieskończoność i coś trzeba w końcu z tym robić, bo nieświadome niczego zwierzęta narażają mieszkańców i lokalne kluby na wielkie straty finansowe.

(tm)
NAPISZ DO NAS: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.